Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się | Zaloguj się
Share

Dla łowców nagród – crowdsourcing

0
author

Autor: Janka
31 lipca 2010 - 13:48



Dawno temu, na Dzikim Zachodzie wbite w kolce kaktusa wisiały listy gończe z podobizną złoczyńcy. Za schwytanie bandyty czekała nagroda, wdzięczność szeryfa i lokalnej ludności oraz poczucie, że świat stał się lepszy. Współcześni odpowiednicy łowców nagród, także znajdą dla siebie pole do popisu. Kluczem jest tu słowo crowdsourcing.

Określenie to padło po raz pierwszy z ust Jeffa Howe'a, który w 2006 roku opisał zjawisko w magazynie Wired. Jest to połączenie dwóch terminów funkcjonujących już wcześniej – outsourcingu – czyli zatrudniania pracowników najemnych i crowd – tłumu, masy ludzi. Crowdsourcing to korzystanie z wiedzy, talentu i pomysłów „zwykłych ludzi” dla ulepszania produktów bądź rozwiązywania problemów. Jeśli szefostwo kawiarni nie wie jak poprawić wygląd swojego lokalu, nie ma lepszego sposobu niż zapytanie o radę tych, którzy z niego korzystają – czyli klientów. A co jeśli firma napotka się na spory technologiczny problem, którego rozwiązanie zajęłoby pracownikom niepotrzebnie dużo czasu? Może podzielić się tym problemem ze „zwykłymi ludźmi” i poczekać na rezultat.


Działania crowdsourcingowe doskonale dają się wdrażać w Internecie, którzy przecież działa na zasadzie interakcji i swobodnego wypowiadania się. Właśnie dlatego powstają serwisy, na których poszukujący odpowiedzi udostępniają swój problem, a poszukujący zagadek rozwiązują je. Internauci decydują, które rozwiązanie jest najlepsze, dając firmom niejednokrotnie gotowe pomysły.

Crowdsourcing – perspektywa firm: Wydawać by się mogło, iż pokazywanie tego, co w firmach dzieje się za zamkniętymi drzwiami i zapraszanie obcych bezpośrednio do uczestnictwa w procesach decyzyjnych to ryzykowna sprawa. Zaryzykować się opłaci, bowiem korzyści z tego procesu jest wiele. Po pierwsze: oszczędności. Zamiast płacić pracownikom, którzy do wniosków ostatecznych mogliby dochodzić długo, niejednokrotnie wpadając w ślepe zaułki, płacimy tym, którzy błądzą na własną odpowiedzialność. Wynagradzane są tylko trafione w dziesiątkę rozwiązania. W niektórych przypadkach wynagradzanie tych, którzy przyłożyli rękę do sukcesu jest w ogóle pomijane. Po drugie: trafność. Nikt nie zna potrzeb konsumenta lepiej niż on sam. Jeśli oddamy podejmowanie decyzji tłumowi, nie ma mowy o nietrafionych strzałach. Po trzecie: budowanie wizerunku firmy. Jeśli pozwolimy użytkownikom wypowiedzieć się na dany temat, a potem być może wdrożymy ich pomysły w życie, nie tylko pokażemy siebie jako stronę otwartą i gotową na zmiany, ale także staniemy się tacy, jakby tego chcieli użytkownicy. Istna sytuacja win-win?

Crowdsourcing – perspektywa „zwykłych ludzi”: Przyzwyczajeni do modelu Web 2.0 chętnie udzielamy się w Internecie, wypełniamy ankiety, bierzemy udział w konkursach. Dając feedback firmom odnośnie ich usług i produktów jesteśmy tanim źródłem opinii, które dla przedsiębiorców jest niezwykle ważne. Czy dajemy się tym samym wykorzystać? Odpowiedzi na to pytanie musi udzielić sobie każdy z nas. Bo jeśli ktoś pyta nas o zdanie, jak chcielibyśmy aby wyglądał lubiany przez nas produkt, i jeśli kiedyś nasza opinia faktycznie zostaje wprowadzona w życie... to nikt na tym nie straci. Bezpośrednie korzyści z działań crowdsourcingowych są wtedy, gdy serwisy takie jak innocentive.com pośredniczące między firmami i instytucjami a nami, zwykłymi ludźmi, zamieszczają problem, wyznaczając za jego rozwiązanie nagrodę. Jeśli uda nam się udzielić najlepszej odpowiedzi, możemy zarobić... nawet milion dolarów! Tyle właśnie wynosiła rekordowa nagroda na innocentive.com. W przeszłości firma Colgate Palmolive wyznaczyła nagrodę dla tego, kto wpadnie na to jak włożyć różnokolorowe paski pasty do zębów do tubki bez mieszkania ich. Swoje 5 minut mieli także geolodzy z całego świata, gdy firma wydobywająca złoto Goldcorp poprosiła o pomoc. Złoża złota, z którego korzystali zaczęły się wyczerpywać, ale internauci w porę wskazali nowe, co pozwoliło firmie wzbogacić się dziesięciokrotnie. Musieli co prawda uchylić rąbka tajemnicy i wskazać obecnie eksploatowane złoża, jednak jak widać opłaciło się.

Mniejsze, większe i gigantyczne problemy rozwiązywane za pośrednictwem sieci przez „zwykłych ludzi” wydają się być realizacją utopijnej misji Internetu. Kiedyś na spełnionego łowcę nagród czekał worek złotych monet, wdzięczność szeryfa i satysfakcja. Z perspektywy crowdsourcingu, niewiele się zmieniło. Możemy liczyć na nagrodę, uznanie i wcielenie naszych pomysłów w życie. Każdy z nas, zwykłych ludzi, może stać się bohaterem.


Komentarze:

Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszym, ktory go doda!
Aby dodać komentarz, użytkownik musi być zalogowany.


login with facebook

Szukaj

Formularz wyszukiwania

Kategorie artykułów:

Archiwum

» O nas » Rekrutują u nas » Pomoc » Pressroom » Regulamin » Partnerzy » Kontakt
Rekrutacja Pracowników, Pierwsza Praca, Praca dla Studenta, Oferty Pracy, Portal Praca
© Copyright 2008-2010 Absolvent.pl Wszelkie prawa zastrzeżone
f t b